Asset Publisher Asset Publisher

LEŚNICTWO MARSZÓW GOSPODARCZO

WRAZ Z ROZPOCZĘCIEM KOLEJNEGO ROKU KALENDARZOWEGO, W TRZYNASTU LEŚNICTWACH NADLEŚNICTWA LIPINKI RUSZA TAKŻE ROK GOSPODARCZY. JEDNYM Z NICH JEST LEŚNICTWO MARSZÓW, MAJĄCE SWÓJ OBSZAR NA ZACHÓD OD MIASTA ŻARY, KTÓRE CHCIELIBYŚMY PAŃSTWU DZIŚ PRZEDSTAWIĆ.

Marszów i nie tylko „pozyskaniowo”

Leśnictwo Marszów to zasadniczo zwarte kompleksy sosnowych drzewostanów, które swą dojrzałość biologiczną i odnowieniową uzyskały już przed wielu laty. Obecnie lasy te osiągają lub już osiągnęły tzw. dojrzałość techniczną, którą w leśnej nomenklaturze określa się jako dojrzałość rębną. Wiek takiej dojrzałości to dla sosny 100 lat, jednak rębne użytkowanie większych powierzchni zwartych borów sosnowych rozpoczyna się zasadniczo w dwudziestoletnim okresie poprzedzającym wskazaną powyżej wartość. To tzw. „drzewostanowa piąta klasa wieku”, obejmująca zakres lat pomiędzy osiemdziesiątym i setnym rokiem życia danego fragmentu lasu.

Sosna zwyczajna to gatunek o średnim okresie „technicznej” żywotności. Wyraźnie dłuższym niż u np. osiki, wierzby czy robinii akacjowej (popularnie zwaną akacją), gdzie wynosi on zaledwie 40-60 lat. Jednak wyraźnie też krótszy od gatunków długowiecznych jak chociażby dąb, który wiek ten osiąga dopiero przy 140-stu latach. Oczywiście sosny, jak i wszystkie pozostałe gatunki drzew leśnych dożywają biologicznie nawet kilkuset lat, jednak tak sędziwy wiek ma swoją „techniczną cenę”. Drzewostany określane mianem „przeszłorębnych”, czyli takich, które przekroczyły już ww. wartości, ulegają wolniejszym lub szybszym procesom starzenia. Niestety idzie to w parze z sukcesywnym traceniem swojej dotychczasowej żywotności i zdrowotności.

Gdyby to postępujący wiek drzew i drzewostanów, był jedynym elementem wpływającym na ich stan sanitarny, z pewnością wiele z nich potrafiłoby utrzymać jego dobry poziom mimo upływających lat. Niestety sama przyroda, nierzadko za przyczyną także naszych, ludzkich decyzji i poczynań, wystawia gros lasów na dodatkowe zagrożenia. Huraganowe wiatry, opady ciężkiego i mokrego śniegu, lokalne podtopienia, czy wreszcie długotrwałe susze i wysokie temperatury, potrafią zniszczyć każdy drzewostan i to nie raz w przeciągu dosłownie kilku chwil. To „okrutne” czynniki przyrody nieożywionej. Drugą stronę tego „medalu natury” stanowi przyroda ożywiona, o niemniej dotkliwie niszczącym działaniu. Szkodniki owadzie, jak chociażby osławione korniki, czy rozprzestrzeniający się w niesamowitym tempie półpasożyt sosen – jemioła, dobijają każdy drzewostan wcześniej osłabiony. To zjawiska, którym nie można zapobiec, a walka z nimi, do której jesteśmy zobowiązani jako leśnicy, to najczęściej jedynie usuwanie zniszczonych lub chorujących części tego leśnego ekosystemu.

Zdj.2. Powierzchnia zrębowa przygotowana pod naturalny obsiew sosny  (fot. Michał Szczepaniak, Nadleśnictwo Lipinki)

Cięcia rębne, jakim poddajemy kolejne fragmenty nadzorowanych lasów to zabiegi, które jeżeli jeszcze nie są ratowniczymi z ww. powodów, mają właśnie wyprzedzać zmianę pokoleniową drzewostanów, którą natura dla wszystkich nich zaplanowała. Decyzje o wyznaczaniu poszczególnych fragmentów lasów do użytkowania, dyskutowane i ustalane są w perspektywie 10-cio letnich okresów. To właśnie takie ramy czasowe określane są w kolejnych Planach Urządzenia Lasu, opracowywanych przez zewnętrzne służby taksacyjne oraz przedstawicieli danego nadleśnictwa. Indywidualnie analizowane jest każde leśnictwo, każdy drzewostan i każda pozycja przyszłych prac gospodarczych. Choć oczywiście wszystko to odbywa się w ramach ustalonych kryteriów i wytycznych, to jednak dalekie jest od bezmyślnego i bezkrytycznego schematyzmu. To nie są cechy określające prace leśne wykonywane przez nasze służby i naszych pracowników. Tu każda pozycja i każdy kolejny dzień, potrafi zaskakiwać i zmuszać do ciągłego poszukiwania jak najlepszych rozwiązań. Rozwiązań, którymi godzić musimy różnorakie leśne cele – przyrodniczy, społeczny i gospodarczy. To niejednokrotnie bardzo trudne, co niezwalania nas z odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Te podejmować trzeba, nawet ze świadomością, że nierzadko dokonać możemy jedynie wyboru pomiędzy mniejszym i większym złem.

Nie chcemy zaprzeczać i odżegnywać się od tego, że wycinane drzewa to drewno, a drewno to dla nadleśnictw niezbędny do ich funkcjonowania przychód. Jesteśmy instytucją, która aby wydawać, musi zarobić. To tzw. samofinansowanie się, które decyduje jakie środki pieniężne zainwestować możemy w naszą działalność, mając świadomość konieczności ich wcześniejszego pozyskania. Choć dla osoby odwiedzającej polskie lasy turystycznie i wypoczynkowo, wydawać się może, że jedyna zmiana, jaka w nich zachodzi to „znikanie” kolejnych połaci lasu, to zapewniamy z całą odpowiedzialnością, że jest zgoła inaczej.

Marszów i nie tylko „hodowlanie”           

Cały cykl życia drzewa, a co za tym idzie cykl pracy leśnika, bo w końcu to „drzewo” jest naszym „produktem” pracy, to ciąg ogromnej ilości składowych. To właśnie dzięki tym cząstkowym elementom, wypełniane jest ściśle te 100 i więcej lat. Użytkowanie rębne drzewostanu to dopiero ostatni akord, poprzedzony jego hodowlą i ochroną. Wyhodowanie sadzonek, ich posadzenie, pielęgnowanie, ochranianie przed zwierzętami i pożarami, to początek tej drogi. Potem ciągła dbałość o stan sanitarny, wzmacnianie odporności biologicznej, a równocześnie biologiczne różnicowanie wzrastającego drzewostanu. W końcu to, co najważniejsze w tej długiej drodze wzrostu lasu – dopilnowanie jego trwałości i równowagi. To wszystko to leśna codzienność, wielokrotnie „okraszana” niespodziewanymi zdarzeniami i sytuacjami. Bywa chociażby, że kilkanaście lat ciężkiej pracy, w ciągu których uprawa leśna „dźwigana” jest do statusu młodnika, niweczy jedno zdarzenie, jak huragan lub pożar. Ogrom nakładu sił i środków w jednej chwili zostaje bezpowrotnie stracony, a praca rozpocząć musi się w tym miejscu od nowa. Tak właśnie funkcjonuje żywy organizm, jakim jest las i jakim to my ludzie go tworzymy.

Nasze leśnictwo Marszów to coroczne odnawianie lasu na powierzchni ok. 30 ha. Bogatsze siedliska lasowe, to bogatszy skład gatunkowy wprowadzany na uprawy. Iść za tym muszą kolejne dodatkowe prace, jak grodzenia tych fragmentów przyszłych drzewostanów, które mogłyby stać się w fazie swej młodości, atrakcyjnym żerem dla zwierzyny płowej jak jelenie czy sarny. Wszystkie te powierzchni, jak również sadzone w latach wcześniejszych to nieprzerwany cykl zabiegów pielęgnacyjnych nazywanych u nas czyszczeniami. Są czyszczenia wczesne i późne i ich również corocznie wykonywać należałoby tylko w tym jednym leśnictwie ponad 30 ha. Potem zabiegi trzebieży wczesnych i późnych. Wszystko wyznaczane i dopilnowywane przy wykonywaniu przez zaledwie dwie osoby stanowiące standardową obsadę leśnictw. Hodowla i ochrona „swoich” lasów stanowi ich ogromną część codziennego dnia. Nie da się realizować tych wszystkich prac, nie mogąc ich sfinansować. To właśnie jeden z naszych odnawialnych surowców naturalnych, jakim jest drewno, zapewnia taką możliwość. To sukcesywne i niezbędne rozrzedzanie drzewostanów z początkowej ilości ok. 10 000 sadzonek, do końcowej równej ok. 500 drzewom, i dokonywanym na końcu tego życiowego cyklu ich wycięciem, umożliwia nam realizację ustawowych zadań i zobowiązań. Pierwszorzędnym celem w tym względzie jest powiększanie zasobów i powierzchni lasów oraz wymieniana już powyżej dbałość o ich trwałość i ich ochrona. Użytkowanie natomiast, które realizujemy, jest środkiem niezbędnym, aby ten cel nieprzerwanie osiągać. 

Zdj.3. Gniazdo pod odnowienie na powierzchni zrębu złożonego z kępą starodrzewu w tle (fot. Michał Szczepaniak, Nadleśnictwo Lipinki)

Marszów i nie tylko „przyrodniczo”

Leśnictwo Marszów to powierzchnia bez mała 2000 ha lasów. Przewidziane na lata 2020-2029 użytkowanie rębne dotyczyć będzie ok. 1/10 powierzchni całego leśnictwa. Czy to dużo, czy mało oceniać pewnie będziecie Państwo, korzystający na co dzień z leśnych obszarów naszego regionu. Jednak, aby skłonić Państwa do oceny obiektywnej, a nie wyrażanej w przypływie chwili, gdy niespodziewanie w trakcie spaceru trafia się na otwartą przestrzeń „świeżego” zrębu, chcemy podać kilka danych z leśnictwa Marszów (i nie tylko), o których my wiemy i warto, abyście wiedzieli i Państwo:

  • Połowa planowanych cięć rębnych to zabiegi, jakie realizowane będą w ramach rębni złożonych. To nic innego jak sukcesywne, co kilkanaście lat, wycinanie na danej powierzchni części drzew. Najczęściej to zabiegi rzędu 30-40% pozostającej na pozycji masy drzewostanu. Wycina się niewielkie gniazda lub równomiernie rozrzedza się cały drzewostan. Dalsze prace to odnowienie wyciętej powierzchni i pielęgnacja wprowadzonego młodego pokolenia lasu. Dopiero gdy ono osiągnie tzw. odporność biologiczną, planowana i realizowana jest kolejna część zabiegu. Takie działania, choć długotrwałe i pracochłonne, to w efekcie zmieniają sosnowe monokultury na drzewostany wielogatunkowe i wielopiętrowe. Są one zgoła bardziej odporne na niekorzystne zmiany klimatyczne, które już dziś zbierają swe żniwo w polskich, często jednogatunkowych lasach;
  • Poza nielicznymi przypadkami, na wszystkich powierzchniach użytkowanych rębnie, pozostawiane są mniejsze i większe kępy starodrzewu, mające ulec naturalnemu procesowi rozpadu. To zawsze jest co najmniej 5% użytkowanej powierzchni, a niejednokrotnie wartość ta wzrasta o kolejne fragmenty leśne, gdy wyznaczamy tzw. strefy ekotonowe (buforowe pasy drzewostanu na granicy z polami lub wodami) lub chronimy cenne gatunki roślin i zwierząt i otaczamy opieką ciekawostki przyrodnicze, historyczne i kulturowe;
  • Otaczamy opieką wszystkie drzewa dziuplaste oraz te z nadrzewnymi gniazdami większych gatunków ptaków, pozostawiając je na powierzchniach zabiegowych w celu umożliwienia ich dotychczasowym skrzydlatym lokatorom, dalszego ich wykorzystywania; 
  • Także wszystkie drzewostany parkowe i o takim charakterze trafiają na listę powierzchni bezzabiegowych i nasza leśna obecność w tym wypadku sprowadza się tylko do opieki nad nimi i ich ochronie;

Zdj.4. Drzewostan parkowy w miejscowości Kadłubia  (fot. Michał Szczepaniak, Nadleśnictwo Lipinki)

  • Opóźniamy zabiegi użytkowania drzewostanów, i to zarówno w cyklu miesięcznym w danym roku, jak i wieloletnim w dziesięcioleciu, gdy miejsca te stanowią enklawy dla rozrodu i bytności leśnych gatunków ptaków i zwierząt. Drzewostany liściaste, głośne kakofonią ptasich treli w okresie wiosenno-letnim, użytkujemy w miarę możliwości późną jesienią i zimą. Niestety cierpią z tego powodu leśne drogi i dukty, ale wybór mniejszego zła jest tu niezbędną koniecznością;
  • Prawie 6% powierzchni leśnej leśnictwa Marszów (a w perspektywie całego Nadleśnictwa Lipinki ok. 8%) to tzw. ekosystemy referencyjne. Powierzchnie te to nic innego jak fragmenty leśne pozostawione tylko i wyłącznie naturze. Najczęściej to miejsca, które mijane przez Państwo w trakcie leśnych spacerów i wycieczek, wydają się najbardziej zaniedbane. Jednak to właśnie ich naturalny charakter, który ma być zachowany sprawia, że nasze leśne służby nie ingerują w ich stan, poza nielicznymi sytuacjami przeciwdziałania powstaniu zagrożenia dla bezpieczeństwa osób postronnych;
  • Odstępujemy od działań mających na celu zapobieganie zalewaniu kolejnych fragmentów lasów w wyniku działalności wszechobecnych bobrów. To, co kiedyś traktowaliśmy za szkodę w drzewostanie, dziś zaczynamy postrzegać jako dobro, mając na uwadze zatrważający ubytek wód gruntowych. Oddajemy pod „bobrowy nadzór” hektary lasów, wiedząc, że woda tam zgromadzona będzie bezcenna dla okolicznej przyrody w trakcie gorących i suchych, letnich miesięcy;
  • Staramy się odtwarzać miejsca gromadzenia się wód opadowych i spływowych, w postaci terenów zabagnionych, dawnych stawów i sieci rowów melioracyjnych. Mając jak nikt świadomość, że las i woda są „nierozłączną parą”, podejmujemy wszelkie działania, aby minimalizować, chociaż punktowo coroczny spadek poziomu wód gruntowych. Chronimy także miejsca naturalnych źródlisk, rezygnując z zabiegów gospodarczych planowanych w ich bezpośrednim sąsiedztwie.

Zdj.5. Dawny staw hodowlany na terenie leśnictwa Marszów z odtworzonym w następstwie prac melioracyjnych lustrem wody (fot. Michał Szczepaniak, Nadleśnictwo Lipinki)

Najczęściej praca leśnika pozostaje niewidoczna lub jest niezauważana, chyba że jest to pozyskanie surowca drzewnego i to takie, które odbywa się z wykorzystaniem cięć rębnych. Pozbawione nagle drzew fragmenty wczorajszego jeszcze drzewostanu i idące z tym w parze „wyrosłe” przy drogach stosy surowca, spotykają się najczęściej z równie gwałtowną i najczęściej negatywną oceną i reakcją społeczną. Niestety często nawet nie daje się nam możliwości wytłumaczenia powodów i racji, którymi jako gospodarze tych lasów się kierujemy. Nawet najkrótszy negatywny post na jednym z portali społecznościowych lub wpis na internetowych komunikatorach, zamieszczony w chwili emocjonalnego wzburzenia, na długo pozbawia nas leśników możliwości zyskania sobie Państwa zaufania do naszych działań. Takie artykuły jak powyższy pewnie także nie są w stanie przekonać „nieprzekonanych”. Jednak mimo wszystko liczymy, że zawsze dane nam będzie móc się wypowiedzieć w sprawach o nas mówiących, a nasi rozmówcy będą skłonni tego wysłuchać.  

Autor: Michał Szczepaniak