Asset Publisher Asset Publisher

KU EKOLOGICZNEJ PEŁNOLETNOŚCI

ZANIM NA DOBRE ROZPOCZNIEMY, JESZCZE CAŁY CZAS NOWY DLA NAS ROK 2021, SPÓJRZMY WSTECZ NA TO, DO CZEGO NA PEWNO NIE BĘDZIEMY TĘSKNIĆ ZE STARYM, ODDALAJĄCYM SIĘ ROKIEM 2020.

Corocznie, kilku wybranych pracowników z każdego nadleśnictwa w Polsce (a jest ich łącznie aż 430), poświęca swoją pracę na chronienie naszych wspólnych lasów przed nami samymi! Są to zarówno strażnicy leśni zaangażowani w zwalczanie szkodnictwa leśnego jak i osoby prowadzące działania związane z ochroną przeciwpożarową. Niestety, pod względem ilości pracy jaką te osoby zmuszone były wykonać w minionym roku, okres ten niewiele różnił się od niechlubnych lat wcześniejszych. Obawiamy się także, że nie inaczej będzie w odniesieniu do najbliższej przyszłości.

Zdj. nr 2. Pochodne surowców naturalnych po cywilizacyjnym przerobie (fot. Michał Szczepaniak, Nadleśnictwo Lipinki)

Z natury wyszło i do natury (niestety!) wraca.

Od lat podejmowane są liczne działania mające ograniczać czerpanie z nieodnawialnych źródeł natury tego, co następnie wykorzystywane jest w produkcji niezliczonej ilości różnego rodzajów materiałów i rzeczy codziennego użytku. Przerabiamy pochodne kopalin, gazu ziemnego, ropy naftowej i węgla, produkując coraz więcej i coraz szybciej. Niestety w parze z tym idzie także niebywałe przyspieszenie zużywania tego co stworzyliśmy. Zużywania jedynie częściowego, którego efektem końcowym jest powstawanie jednego z naszych największych ludzkich problemów – śmieci!

Problem choć światowy, to ma niestety także swój „niewielki” fragment zalegający lokalnie – pośród lasów Nadleśnictwa Lipinki.

Corocznie, z dniem 1 stycznia rozpoczynamy kolejne 12 miesięcy licząc, że będą tymi przełomowymi w kontekście dorośnięcia społeczeństwa do odpowiedniego gospodarowania odpadami. My leśnicy nie musimy patrzeć na słupki i wykresy przedstawiane w mediach, by ocenić jak to „dorastanie” postępuje. My wchodzimy do lasu i już wiemy i tą wiedzą za miniony rok w odniesieniu tylko do Nadleśnictwa Lipinki chętnie się z Państwem podzielimy.

Zdj. nr 3. Ktoś zbiera grzyby, ktoś jagody, a ktoś musi zebrać … śmieci! (fot. Michał Szczepaniak, Nadleśnictwo Lipinki)

ŚMIECI A.D. 2020

- Ilość zebranych i przewiezionych do utylizacji śmieci i odpadów, to aż 443 m3, czym wypełnilibyśmy po brzegi ponad 6 wagonów węglarek. Aż strach rozpocząć przeliczanie tych ilości przez kolejne nadleśnictwa w Polsce, bo czysto matematycznie dałoby to wynik równy 190 490 m3, a to już ponad 2600 wagonów! Skład o długości prawie 34 km, byłby naprawdę niezapomnianym widokiem! Tylko czy taki chcielibyśmy oglądać?

- Ilość to także masa, a ta wyniosła łącznie prawie 84 tony. Niechlubne pierwsze miejsce w rankingu wagowym stanową opony, których zebrane zostało ok. 32 tony. Przy standardowych oponach do samochodów osobowych dałoby to komplety ogumienia aż do 1000 pojazdów!

- Poniesione koszty na uprządkowanie terenów leśnych nadleśnictwa, a więc zebranie śmieci i odpadów, ich transport do Zakładu Zagospodarowania Odpadów oraz późniejszą utylizację, zamknęły się ogromną dla nas kwotą wynosząca aż 270 tys. zł! Niezmierny żal tych pieniędzy, patrząc na to z perspektywy oczekiwań miejscowej społeczności lokalnej w zakresie rozbudowy obiektów turystyczno-edukacyjnych. Ta kwota to potencjalnie utracone kolejne miejsca postoju pojazdów, wiaty wypoczynkowe i urządzenia edukacyjne.

Zdj. nr 4. Ręką ludzką posadzone – ludzką ręką zniszczone (fot. Michał Szczepaniak, Nadleśnictwo Lipinki)

Człowiek tworzy i człowiek niszczy!

Cała nasza leśna praca sprowadza się do kilkupokoleniowego zataczania koła, domykającego jedno leśne pokolenie drzew. Sadzimy i pielęgnujemy, chroniąc po drodze, by na końcu zaczerpnąć z tego odnawialnego źródła surowiec, bez którego nasze otoczenie stałoby się sztuczne i nienaturalne. Oczywiście zaraz też rozpoczynamy cykl życia nowego pokolenia drzew i lasów.

Bywa jednak, że to co z takim niemałym ludzkim trudem udaje się tworzyć, ktoś mniej czy bardziej świadomie potrafi w jednej chwili zniszczyć! Tak właśnie dzieje się, gdy pomiędzy drzewa wkracza ogień, zaprószony lub wzniecony ludzką ręką.

Każdego roku pożarowa służba nadleśnictwa i leśnych usługodawców, mierzy się z kilkudziesięcioma pożarami pojawiającymi się w lasach naszego żarskiego regionu. Tylko dzięki szybkości podejmowanych przez nich działań ratowniczych oraz ogromnemu zaangażowaniu, a przede wszystkim wsparciu otrzymywanemu ze strony zastępów Straży Pożarnych – i tej Państwowej i tych Ochotniczych, udaje się utrzymać „czerwonego kura” w ryzach. Nie znaczy to jednak, że spokojnie możemy patrzeć w przyszłość. No bo jak być spokojnym, gdy rok w rok pomiędzy wiosną i jesienią „pożarometr” nadleśnictwa idzie w górę, przekraczając kolejne niepokojące cyfry. I o ile miniony rok zaliczyć możemy do nie najgorszego, to jednak i on zapisał się niechlubnymi wydarzeniami związanymi z pożarami obszarów i obiektów leśnych.

Zdj. nr 5. Walka o las podejmowana jest zawsze, ale nie zawsze udaje się ją wygrać (fot. Stanisław Machowiak, Nadleśnictwo Lipinki)

POŻARY A.D. 2020

- Powstało 28 pożarów, które łącznie strawiły ponad 4 ha lasu. Niestety pozostawiony w ten sposób „ślad węglowy”, zrekompensować naturze może dopiero odnowienie ok. 100 ha lasu!

- Tylko trzy pożary, objęły prawie 75% z łącznej powierzchni uległej spaleniu. Niestety to co najbardziej boli to obraz płonących upraw, a przede wszystkim wyrośniętych już młodników. Dwa z tych pożarów pochłonęły właśnie takie powierzchnie, doszczętnie niszcząc dębową uprawę i sosnowy młodnik.

- Ponad połowa spalonej powierzchni to smutny wynik tylko jednego miesiąca - kwietnia, gdy to nie utrata, ale sadzenie nowych powierzchni w ramach corocznych wiosennych odnowień powinno nas leśników zajmować i cieszyć.

- W wartości utraconego lasu przeliczonej na pieniądze poniesiona strata to ok. 36 tys. zł. Jednak tu nie wartość pieniężna samego lasu, ale jego wartość przyrodnicza jest najważniejsza. To jej utrata najbardziej boli i zasmuca.

- Na przednówku jesieni po raz trzeci na przestrzeni ostatnich lat spaleniu uległa leśna kapliczka, będąca miejscem stale odwiedzanym przez lokalnych pielgrzymów, spacerowiczów i rowerzystów. Rozwidlona sosna, przy której przed laty stanęła pierwsza kapliczka, była drzewem wyjątkowym bo oparła się ówczesnemu żywiołowi potężnego pożaru. Kolejne pożary przyległej kapliczki, pochłaniały niestety także coraz bardziej ją samą. Pożar w 2020 r. dokonał dzieła zniszczenia. Zniknęła kapliczka i zniknęło „uświęcone” drzewo.

Zdj. nr 6. Oby Nowy Rok 2021 nie zapisał się takimi obrazami (fot. Michał Szczepaniak, Nadleśnictwo Lipinki)

Zamknęliśmy definitywnie miniony rok. Gdzie nie gdzie możemy odtrąbić sukces, ale są i kwestie gdzie niestety jak zwykle ponieśliśmy porażkę. Ponieśliśmy ją nie jako leśnicy, ale jako ludzie. Nauczenie się dbania o porządek w naszych wspólnych lasach i dbania o jego ochronę przed żywiołem ognia, to cały czas dla nas zadanie na przyszłość. Może tak jak las potrzebuje ponad 100 lat na osiągnięcie swojej dojrzałości, tak i nam potrzeba trochę więcej czasu na „ekologiczną pełnoletność”.

Autor: Michał Szczepaniak